Dwie Obecności
Dwie Obecności
W chorobie, nagle i bez zapowiedzi,
moja dusza rozłamuje się na dwoje.
Przestaję być sama, gdy świt bieleje w oknach,
z gęstego mroku wyłania się niema postać.
Patrzę na nią i rozpoznaję drugą siebie.
moja dusza rozłamuje się na dwoje.
Przestaję być sama, gdy świt bieleje w oknach,
z gęstego mroku wyłania się niema postać.
Patrzę na nią i rozpoznaję drugą siebie.
Idzie tuż obok, nie kryje się w moich plecach.
Kiedy przystaję, ona także nieruchomieje,
związana ze mną wspólnym bezruchem.
Kiedy przystaję, ona także nieruchomieje,
związana ze mną wspólnym bezruchem.
Jej nieobecne spojrzenie ma w sobie moc,
której mi dzisiaj dotkliwie brakuje.
Ona chłonie światło jak lustrzane odbicie,
podczas gdy we mnie wszystko powoli gaśnie.
Trwa przy mnie niezmienna, jak cień,
wierna towarzyszka każdej sekundy.
której mi dzisiaj dotkliwie brakuje.
Ona chłonie światło jak lustrzane odbicie,
podczas gdy we mnie wszystko powoli gaśnie.
Trwa przy mnie niezmienna, jak cień,
wierna towarzyszka każdej sekundy.
To dzieje się naprawdę, poza granicą snu.
W moim prywatnym teatrze gramy obie jednocześnie.
Ona jest mostem, ja jestem ciężkim kamieniem.
Gdy ja usiłuję pochwycić promień słońca,
ona pozostaje milczącym płomieniem ciszy.
W moim prywatnym teatrze gramy obie jednocześnie.
Ona jest mostem, ja jestem ciężkim kamieniem.
Gdy ja usiłuję pochwycić promień słońca,
ona pozostaje milczącym płomieniem ciszy.
Jesteśmy jednością, to pewne i niepodważalne,
choć dla innych pozostaje ona niewidzialna.
Ludzie nie usłyszą jej kroków, nie dostrzegą więzi,
która nas ze sobą splata na krawędzi życia.
choć dla innych pozostaje ona niewidzialna.
Ludzie nie usłyszą jej kroków, nie dostrzegą więzi,
która nas ze sobą splata na krawędzi życia.
Tylko ja słyszę jej bezszelestny śmiech,
widzę go na wargach, które nie wydają głosu.
Lecz o tej rozmowie, toczonej bez słów,
nie opowiem nikomu.
Z lęku, którego nie potrafię nazwać.
27.01.2026
widzę go na wargach, które nie wydają głosu.
Lecz o tej rozmowie, toczonej bez słów,
nie opowiem nikomu.
Z lęku, którego nie potrafię nazwać.
27.01.2026
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz