Leśne ukojenie
Leśne ukojenie
Zamykam oczy, by nastał spokój
by wreszcie przyszło wyczekiwane ukojenie
Zostawiam w tyle codzienny niepokój
w ciszy odnajduję swoje przeznaczenie
by wreszcie przyszło wyczekiwane ukojenie
Zostawiam w tyle codzienny niepokój
w ciszy odnajduję swoje przeznaczenie
Muzyka w głowie, niczym szept wiatru
przenosi mnie zaraz w leśne rewiry
Gdzie czas się kończy, nie ma teatru
tylko mchu zapach i drzewa-olbrzymy
przenosi mnie zaraz w leśne rewiry
Gdzie czas się kończy, nie ma teatru
tylko mchu zapach i drzewa-olbrzymy
Sunę przez knieje, płynę wśród liści
wolna od bólu i od zmartwienia
To, co niemożliwe, w sercu się ziści
gdy świat realny w zapomnienie zmienia
wolna od bólu i od zmartwienia
To, co niemożliwe, w sercu się ziści
gdy świat realny w zapomnienie zmienia
Pod moją stopą mech się zieleni
w tej głuchej ciszy, w leśnym półcieniu
słyszę jedynie szelest przestrzeni
i własny oddech w ukojeniu
w tej głuchej ciszy, w leśnym półcieniu
słyszę jedynie szelest przestrzeni
i własny oddech w ukojeniu
Dzień 5 - po relaksacji

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz