Świat nienasycony
Świat nienasycony
Świat wokół wyprany z kolorów
Szary oddech dusi horyzont
Wypłowiałe neony, cienie bez humoru
Codzienność zdarta jak stara matryca
Szary oddech dusi horyzont
Wypłowiałe neony, cienie bez humoru
Codzienność zdarta jak stara matryca
Chcę znów czuć bogów pod stopami
Ten dreszcz, co kruszy ziemskie prawa
Chcę pić z gwiazd, nie dławić się łzami
Gdy w żyłach płonie rozgrzana lawa
Ten dreszcz, co kruszy ziemskie prawa
Chcę pić z gwiazd, nie dławić się łzami
Gdy w żyłach płonie rozgrzana lawa
Nieważne, co stanie się jutro
Czy słońce wstanie, czy zgaśnie w połowie
Przez palce przesieję to życie smutne
Zostawię tylko to, co mam w głowie
Czy słońce wstanie, czy zgaśnie w połowie
Przez palce przesieję to życie smutne
Zostawię tylko to, co mam w głowie
Nieważne, że spadnę na mroczny bruk
Że beton roztrzaska resztki iluzji
Wolę ten jeden, potężny huk
Niż wieczne trwanie w bezbarwnej fuzji
Że beton roztrzaska resztki iluzji
Wolę ten jeden, potężny huk
Niż wieczne trwanie w bezbarwnej fuzji
Chcę znów mieć nieskończoną moc
By zerwać z nieba ostatnią kotarę
Rozświetlić sobą tę pustą noc
Nawet jeśli to wszystko za karę
By zerwać z nieba ostatnią kotarę
Rozświetlić sobą tę pustą noc
Nawet jeśli to wszystko za karę
Nieważne, że lądowanie będzie twarde
Że grawitacja upomni się o dług
Dziś rzucam losowi spojrzenie pogardne
Bo przez chwilę... byłam u boskich wrót
Że grawitacja upomni się o dług
Dziś rzucam losowi spojrzenie pogardne
Bo przez chwilę... byłam u boskich wrót

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz