W stronę słońca
W stronę słońca
Nie szukam zgiełku, odrzucam pośpiech
Co dotąd mącił myśli me i sny
Dziś jasne niebo daje mi oddech
Osusza dawne, gorzkie łzy
Słońce nie tylko oświetla mi drogę
Lecz wlewa w serce głęboki spokój
Dzięki niemu wreszcie zrozumieć mogę
Że nie muszę toczyć ze światem boju
Lecz wlewa w serce głęboki spokój
Dzięki niemu wreszcie zrozumieć mogę
Że nie muszę toczyć ze światem boju
Gdy lęk ucichnie, a ufność wzbierze
By za tym blaskiem odważnie pójść
Czuję już nagle, zupełnie szczerze
Że ciężar z ramion zdołałam zrzucić
By za tym blaskiem odważnie pójść
Czuję już nagle, zupełnie szczerze
Że ciężar z ramion zdołałam zrzucić
Ono się staje drogą i celem
Miękkim kobiercem ze złotych pasm
Cisza się staje mym przyjacielem
A we mnie gaśnie lęk przed tym, co w nas
Miękkim kobiercem ze złotych pasm
Cisza się staje mym przyjacielem
A we mnie gaśnie lęk przed tym, co w nas
Idę spokojnie, bez cienia trwogi
Bo w tym promieniu odnajduję dom
Nie muszę szukać już innej drogi
Gdy słońce i spokój – jednością są
Bo w tym promieniu odnajduję dom
Nie muszę szukać już innej drogi
Gdy słońce i spokój – jednością są

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz