Brak oddechu
Brak oddechu
Ściany są gładkie, zimne i bezlitosne,
narastają milimetr po milimetrze,
aż świat na zewnątrz staje się tylko echem.
Ta skorupa nie ma pęknięć, nie zna światła,
jest klatką ulepioną z moich własnych lęków,
z pytań, na które nie ma dobrej odpowiedzi.
Brakuje mi powietrza. Każda natrętna myśl
to kolejna warstwa betonu, która osiada
na moich płucach, ciężka i duszna.
Próbuję nabrać tchu, ale przestrzeń się kurczy,
skorupa zaciska się wokół moich skroni,
wyciska ze mnie resztki błękitnego nieba.
Uduszę się.
Ten szept dudni w moich uszach jak dzwon,
czuję krew pulsującą w gardle,
tam gdzie lęk postawił
swoją niewidzialną, twardą tamę.
Moje serce uderza o te ściany,
rzuca się jak ptak, ale skorupa
jest głucha na moje nieme wołanie.
Uduszę się w tym własnym więzieniu,
jeśli nie znajdę szczeliny, przez którą wpadnie tlen.
Potrzebuję siły, by rozbić to ciemne szkło,
by wyrwać się z uścisku jałowych analiz,
które zabrały mi oddech i zamknęły w środku.
Gdzieś tam jest wiatr.
Gdzieś tam jest morska bryza.
A ja tutaj, pod tą duszną skorupą,
walczę o każdy haust istnienia,
modląc się o choć jedno pęknięcie,
przez które wleje się życie.
Po "T" z t Bożeną - 10.03.2026 - Słupsk
narastają milimetr po milimetrze,
aż świat na zewnątrz staje się tylko echem.
Ta skorupa nie ma pęknięć, nie zna światła,
jest klatką ulepioną z moich własnych lęków,
z pytań, na które nie ma dobrej odpowiedzi.
Brakuje mi powietrza. Każda natrętna myśl
to kolejna warstwa betonu, która osiada
na moich płucach, ciężka i duszna.
Próbuję nabrać tchu, ale przestrzeń się kurczy,
skorupa zaciska się wokół moich skroni,
wyciska ze mnie resztki błękitnego nieba.
Uduszę się.
Ten szept dudni w moich uszach jak dzwon,
czuję krew pulsującą w gardle,
tam gdzie lęk postawił
swoją niewidzialną, twardą tamę.
Moje serce uderza o te ściany,
rzuca się jak ptak, ale skorupa
jest głucha na moje nieme wołanie.
Uduszę się w tym własnym więzieniu,
jeśli nie znajdę szczeliny, przez którą wpadnie tlen.
Potrzebuję siły, by rozbić to ciemne szkło,
by wyrwać się z uścisku jałowych analiz,
które zabrały mi oddech i zamknęły w środku.
Gdzieś tam jest wiatr.
Gdzieś tam jest morska bryza.
A ja tutaj, pod tą duszną skorupą,
walczę o każdy haust istnienia,
modląc się o choć jedno pęknięcie,
przez które wleje się życie.
Po "T" z t Bożeną - 10.03.2026 - Słupsk

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz