Moje miejsce na ziemi
Moje miejsce na ziemi
Zostawiam leżak na tarasie – pusty dowód na to,
że próba odpoczynku w bezruchu nie wystarczyła.
Idę tam, gdzie brzeg spotyka się z wiecznością.
Mój ciężar zapada się w mokry piasek,
chłód morskiej wody obmywa kostki,
zdejmując z nich ciężar długiego dnia.
Na twarzy czuję dotyk wiatru – delikatny,
jak szept, który nie potrzebuje słów,
by przynieść ulgę.
Nagle dłoń. Niewidoczna,
a jednak pewna, ciepła i chłodna jednocześnie.
Ta postać bez twarzy prowadzi mnie z powrotem,
przez próg domu, do wysokiego regału,
gdzie grzbiety książek lśnią jak uśpione wspomnienia.
Wyciągam atlas jezior – mapę błękitnych obietnic.
Wsiadamy do kajaka.
Wiosło tnie lustro wody, płyniemy ku drodze,
którą słońce wyryło swoim blaskiem na tafli.
Tam, na otwartym rejsie, czeka jacht.
Jego maszt sięga chmur, a wielki żagiel
pręży się na silnym wietrze, łopocząc radośnie,
jak serce, które w końcu przestało się bać.
Słońce zalewa pokład, pali i leczy.
Ale droga prowadzi dalej, wyżej.
Teraz moje stopy czują twardość kamienistej ścieżki.
Wspinam się.
W oddali szczyty, białe korony gór ostre na tle horyzontu,
podczas gdy doliny wciąż pulsują soczystą zielenią.
Idę wśród kosodrzewin, tych upartych krzewów,
co znają smak przetrwania.
Zrywam małą gałązkę.
Rozcieram ją w palcach i nagle – zapach.
Gęsta, złota żywica, aromat lasu i słońca,
który wypełnia płuca, wypierając resztki niepokoju.
Podnoszę głowę.
Patrzę przed siebie.
Niebo.
Niesamowicie błękitne, głębokie, czyste.
Jest tak blisko, że mogłabym je dotknąć,
gdybym tylko uniosła dłoń.
A słońce świeci prosto w moje czoło,
rozpuszczając ból w swoim złotym świetle.
Niech ten błękit nieba rozleje się po skroniach
jak kojący okład, co gasi każdy pożar myśli.
Zabieram ten jacht, tę wodę i ten szczyt ze sobą,
stawiam je tam, gdzie wcześniej był tylko hałas.
Teraz, gdy głosy spróbują wrócić,
poczuję pod stopami ciepły piasek,
a w nozdrzach – słoną wolność.
Jestem bezpieczna.
W mojej głowie wreszcie nastała cisza.
Po relaksacji, 10.03.2026

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz