Skradziony bieg
Skradziony bieg
Byłam ruchem.
Przestrzenią, wiatrem, tętnem w skroniach.
Świat uciekał mi spod nóg,
gdy gnałam przed siebie, SILNA I WOLNA.
Przestrzenią, wiatrem, tętnem w skroniach.
Świat uciekał mi spod nóg,
gdy gnałam przed siebie, SILNA I WOLNA.
Dzisiaj moje ciało stało się moim wrogiem.
Zardzewiałe zawiasy, ogień w tkankach,
ból, który nie pyta o zgodę na obrót w łóżku.
Choroba powoli, metodycznie,
wymazuje mnie z mojego własnego życia.
ból, który nie pyta o zgodę na obrót w łóżku.
Choroba powoli, metodycznie,
wymazuje mnie z mojego własnego życia.
Patrzę przez okno na pędzący świat.
Tam wciąż tętni mój dawny bieg,
tutaj została tylko tępa BEZSILNOŚĆ
i ciało, które stało się za ciasne na moje plany.
Tam wciąż tętni mój dawny bieg,
tutaj została tylko tępa BEZSILNOŚĆ
i ciało, które stało się za ciasne na moje plany.
11.07.2026

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz