Szklana pustka
Szklana pustka
z wnętrza wzburzonej piany
uderzam o brzeg żalu
otwarte rany serca
wypuściły na wolność gniew
którego nie da się już okiełznać
uderzam o brzeg żalu
otwarte rany serca
wypuściły na wolność gniew
którego nie da się już okiełznać
słowa huczą razem z wiatrem
rozdzierają błękit nieba
niczym nagły błysk
niosąc ze sobą jedynie zamęt
i pierwotny lęk
rozdzierają błękit nieba
niczym nagły błysk
niosąc ze sobą jedynie zamęt
i pierwotny lęk
gwałtowne porywy myśli
zaciskają pętlę na gardle
wzrok traci ostrość
prowadząc mnie prosto w głąb
własnego, prywatnego piekła
zaciskają pętlę na gardle
wzrok traci ostrość
prowadząc mnie prosto w głąb
własnego, prywatnego piekła
z pękniętego serca
wyciekła cała gęsta gorycz
być może w środku zabrakło już miejsca
na dalszy ból
a może to po prostu cisza
która następuje po każdej wielkiej katastrofie
wyciekła cała gęsta gorycz
być może w środku zabrakło już miejsca
na dalszy ból
a może to po prostu cisza
która następuje po każdej wielkiej katastrofie
nagle horyzont nieruchomieje
fale opadają bezsilnie
zostawiając mnie na piasku
z pustką czystą jak szkło
fale opadają bezsilnie
zostawiając mnie na piasku
z pustką czystą jak szkło

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz