Ostatni blask
Ostatni blask
Złote zioła wyrosły przy lesie,
zbyt wysokie, by nie zauważyć w nich cienia.
Koniec lata przychodzi bezszelestnie,
gdy słońce chmurą przesłania oblicze,
rezygnując z panowania nad horyzontem.
zbyt wysokie, by nie zauważyć w nich cienia.
Koniec lata przychodzi bezszelestnie,
gdy słońce chmurą przesłania oblicze,
rezygnując z panowania nad horyzontem.
Przez puste pola wędruje już jesień.
W nas samych tlą się myśli,
Płonące na granicy światła i ciemności.
W nas samych tlą się myśli,
Płonące na granicy światła i ciemności.
Kwiaty w ostatnim odruchu hojności
rozdają zapach i kolorem malują obrazy,
choć paleta barw staje się coraz chłodniejsza.
Pod stopami, w wilgotnym mchu,
dwa podgrzybki – strażnicy brunatni –
pilnują przejścia w głąb lasu.
rozdają zapach i kolorem malują obrazy,
choć paleta barw staje się coraz chłodniejsza.
Pod stopami, w wilgotnym mchu,
dwa podgrzybki – strażnicy brunatni –
pilnują przejścia w głąb lasu.
Czuję chłodny dotyk marzenia na twarzy,
jakby wiatr szeptał o tym, co nieosiągalne.
jakby wiatr szeptał o tym, co nieosiągalne.
Nocami księżyc srebrem przystraja mój ogród,
a drzewa zgięte słabością wichury
szukają oparcia w ciemności.
Gdzieś w gęstwinie zając szamocze się
z własnym strachem,
podczas gdy w gęstniejącej mgle
zamazują się lata kontury.
a drzewa zgięte słabością wichury
szukają oparcia w ciemności.
Gdzieś w gęstwinie zając szamocze się
z własnym strachem,
podczas gdy w gęstniejącej mgle
zamazują się lata kontury.
Zostaje tylko czyste czekanie...
31.08.2026

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz