×

Ciche zwycięstwo

Ciche zwycięstwo

Pomiędzy dwoma biegunami,
które zbyt długo były moim jedynym domem,
odnajduję pas ziemi niczyjej.
To tutaj uczę się na nowo grawitacji.

Nie ma już oślepiającego blasku,
po którym zostawały zgliszcza i długi.
Nie ma gęstej, czarnej smoły,
w której każde moje słowo tonęło bez echa.
Wybieram środek.
Ten stan, który inni nazywają zwyczajnością,
dla mnie jest najwyższym kunsztem –
akrobacją na linie rozpiętej nad chaosem.

Stabilizacja smakuje jak chłodna woda.
Jest bezbarwna, ale to ona pozwala mi przeżyć.
To chwila, gdy dłoń przestaje drżeć,
a myśli nie gonią już słońca
ani nie grzęzną w ziemi.

Uczę się ufać poziomom.
Że dzisiaj będzie podobne do jutra,
że moje emocje nie muszą być krzykiem.
To ciche zwycięstwo nad własnym cieniem,
kiedy po prostu jestem – obecna, spokojna, cała.

Mojej „M”


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Sielskagosia , Blogger