Słona droga (w Orzechowie)
Słona droga
Nie jest to bezcelowe po falach błądzenie,
Choć łódź się ugina pod wiatru ciężarem.
To nie dryf martwy, nie senne marzenie,
Lecz taniec z potężnym, morskim żywiołem.
Rozhuśtał mnie zachód, rozbujał mnie wschód,
Gdy wiatr w żagiel dmie jak w wielkie organy.
Moja łódź zna tę drogę, zna słony ten trud,
Gdy mknie przez spienione, wzburzone bałwany.
I patrz! Biała grzywa prowadzi do brzegu,
Gdzie piach złoto sypie pod stopy zmęczone.
Tam kończy się wyścig w fal szalonym biegu,
Gdzie klif dumnie wznosi czoło niewzruszone.
U stóp tej olbrzymiej, kamiennej fortecy,
Gdzie piana się warzy i o głazy kruszy,
Zrzucam z ramion bagaż dalekiej włóczęgi,
By w cieniu urwiska odnaleźć spokój duszy.
Wiersz powstał w oparciu o wspomnienia naszego ulubionego miejsca plaży - w Orzechowie

.jpg)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz