Druga w lustrze
Druga w lustrze
Stoisz tam znowu, w cieniu moich ramion,
ta DRUGA, co nie zna strachu ani znamion.
Krążysz po sali, bezszelestna i obca,
podczas gdy ja – w środku –
staję się mniejsza, nieistotna.
Pomiędzy nami gęstnieje chłód spojrzenia,
emocje jak głazy,
nie do udźwignięcia, nie do wymienienia.
Samotność ma dziś twarz Twoją
i moją jednocześnie, wszystko, co czuję,
uderza we mnie boleśnie i wcześnie.
Nie ma słów. Język staje się ciężkim metalem.
Wycofanie to bezpieczny port, choć podszyty żalem.
Więc nakładam tę maskę – starannie,
kawałek po kawałku,
by nikt nie dostrzegł lęku w tym kruchym zaułku.
Izoluję się.
To jedyny taniec, który znam na pamięć,
buduję mury z ciszy, by nikt nie mógł mnie zranić.
Znowu i od nowa, znikam we własnym świecie,
gdzie jestem tylko duchem, którego nie znajdziecie.
ta DRUGA, co nie zna strachu ani znamion.
Krążysz po sali, bezszelestna i obca,
podczas gdy ja – w środku –
staję się mniejsza, nieistotna.
Pomiędzy nami gęstnieje chłód spojrzenia,
emocje jak głazy,
nie do udźwignięcia, nie do wymienienia.
Samotność ma dziś twarz Twoją
i moją jednocześnie, wszystko, co czuję,
uderza we mnie boleśnie i wcześnie.
Nie ma słów. Język staje się ciężkim metalem.
Wycofanie to bezpieczny port, choć podszyty żalem.
Więc nakładam tę maskę – starannie,
kawałek po kawałku,
by nikt nie dostrzegł lęku w tym kruchym zaułku.
Izoluję się.
To jedyny taniec, który znam na pamięć,
buduję mury z ciszy, by nikt nie mógł mnie zranić.
Znowu i od nowa, znikam we własnym świecie,
gdzie jestem tylko duchem, którego nie znajdziecie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz